Zabierz mnie na drugą stronę
Zabierz mnie gdzie wszystko ma swój sens
Gdzie wszystko ułożone
Jak policyjny pies
To koniec zabiliśmy w sobie wszystko
To koniec mogliśmy więcej
Przykro
Pchnij mnie kuchennym nożem
Wypuść na mnie swoje lwy
Ja nie chce więcej biec w ogonie
Wolę z przodu tak jak ty
To koniec...
Wszyscy razem w jedną stronę
Wszyscy razem nie ma czego się bać
Śpiewajmy tonem wyzwolonym
Sialalala..
To koniec...
Niech kończy się świat
pojutrze czy dziś nieważne
niech rozpadnie się na pół
albo niech coś zgniecie go na miazgę
obojętne
tak czy siak
nieważne i tak ja
jestem czysty jak łza
Mała nie strasz mnie kolegami
nie wyciągaj mi tu środkowego palca
nawet nie znasz mnie
a może i znasz ale nie do końca
obojętne...
Jestem Polakiem
nie kradnę samochodów i nie jestem pijakiem
co obchodzi cię jak korzystam z szaleństwa
bez czy w pasach bezpieczeństwa
obojętne...
Odchodzisz już trzydziesty raz
Trzydziesty raz zabierasz psa
W kuchni nie pachnie już smażonym jajkiem
Chyba naprawdę mało cię znam
Na szafce tu obok przy drzwiach
Niedokończona paczka fajek
Nasze radio wciąż gra
A ty odchodzisz trzydziesty raz
Ale nie jest źle przecież wiem że i tak kochasz mnie
Wszak i ja kocham ciebie i tak
Odchodzisz już trzydziesty raz
Trzydziesty raz zostaję sam
Ale nie krzyczysz nie płaczesz nie trzaskasz drzwiami
Nawet nie przewracasz oczami
Ale nie jest źle przecież wiem że i tak kochasz mnie
Wszak i ja kocham ciebie i tak
Nie zapłacony prąd i gaz
Wyczerpany zapas wody (miodu)
Kto temu winien wszystkiemu no kto jak nie ja...
Ale proszę cię
Wróć do mnie